Psy ratownicy
Styczeń 14th, 2010 by admin
Kilka dni temu lokalne media podały przykrą wieść o kolejnej ofierze w Tatrach, tyle, iż u sąsiadów. Wczasowicz podciął lawinę, pod którą niestety zginął. Do szybkiej operacji ratowniczej wyruszyły jednostki pogotowia tartrzańskiego razem z pasiakami ratowniczymi, o których jakoś najmniej się przypomina przy takich przypadkach.
A jednak bez nich powodzenie działań poszukiwania ofiar zasypanych lawiną być może skazana na porażkę.
Psy ratownicze nieustannie są nie do przebicia.
Wiem, iż w rzeczy samej są w tej chwili ogromnie skomplikowane urządzenia wyprodukowane do operacji lawinowych, kadra pogotowia górskiego są świetnie przeszkoleni, turyści mają znaczną przytomność jak radzić sobie w takich chwilach, pomimo tego bez świetnego psa lawinowego ani rusz.
Człek , z pewnością , nie wyczuje zasypanego człowieka dwa albo ponad parę metrów pod śniegiem, pies da sobie radę.
Psi narząd węchu znajdzie najdrobniejsze rzeczy bedące własnością do ofiary.
Ów fakt sygnalizuje ujadaniem i namiętnym grzebaniem w zaspach.
A wszystko zaczyna się od dobrego uczenia. Jak mówią owczarki niemieckie są najlepsze.
Na pewno nie wystarczy fakt , że psina ma dobre chęci i uwielbia tę pracę – aczkolwiek to też ważne cechy, musi wyrażać się odpowiednimi predyspozycjami, które doświadczony trener od razu dostrzeże i stwierdzi, czy pożądane byłoby w niego inwestować.
Nauka psa, to nielada robota , bynajmniej nie koniecznie dla czworonoga.
Dla pas szkolenia muszą się wiązać z zabawą i nagrodami, niekiedy pieszczotami i szczerymi słowami uznania ze strony prowadzącego .
Szkolenie nie rozpoczyna się oczywiście od szczeniaka, toć szczeniak musi odrosnąć od gruntu.
Aczkolwiek jednoletni psina niespiesznie jest przystosowywany dzięki trenera do swoich działań .
Całokształt rozpoczyna się od zabawy w chowanego z panem, w następnej kolejności nastaje sekwencja pozoranta.
Praca pozoranta bywa dość niebezpieczna. Choć musi się ktokolwiek ucieleśnić w ową role, bez której tresura psa jest właściwie niemożliwe.
Praca z psem trwa kilka lat, wówczas po przejściu należytych egzaminów kwalifikuje się do roboty.
Psy lawinowe wolno podzielić na mniej i bardziej doświadczone, co ma połączenie – rzecz jasna – z wiekiem czworonoga i ogólną sprawnością.
Im dłużej może psisko wykonywać pracę w miejscu zdarzenia lawinowego, tym większa cena zwierzaka.
Młodsze psy, mogą mieć dobry węch , bądź szybko zgłaszać odszukanie zapachu zsypanego człowieka, lecz nie mogą za długo pracować .
Pies lawinowy nie może być nieśmiały. Głównie na widok helikoptera nie może ukrywać głowy w piach.
Z podniesioną mordą musi wskoczyć na pokład helikoptera i potrafić desantować się zwinnie razem z ratownikiem.
Podróże skuterami, kolejką czy wyciągiem także nie mogą mu być straszne.
Nie może dołączać do bójek z innymi psami, ani co gorsza, z ludźmi, których przecież ma ratować !
Pies toprowski nie może bać się wysokości.
W górach przewodnikiem psa są zazwyczaj odpowiednio wyszkolenie TOPRowcy.
Pies musi być swemu przewodzącemu bezwzględnie posłuszny i oddany .
Niczgo nie może wykonywać na własną łapę ani w trudnych warunkach górskich złamać się .
Pradziadem psów ratowniczych w Tatrach jest psisko Cygan, a wzorem szczególnym do naśladowania był – niegdyś żyjący i osiągający świetne wyniki w akcjach – najlepszy przyjaciel człowieka Bućko.
Bezdyskusyjny fakt, że posiadamy w naszych górach 10 wyśmienicie przeszkolonych psów ratowniczych pod komędą TOPRu, nie powino kogokolwiek zachęcać do chodzenia w góry przy trzecim stopniu zagrożenia lawinowego.
Jeżeli jednak – oby nie – obojętnie jaki Bućko odnalazł nas spod dwumetrowej zaspy śnieżnej po przejściu lawiny, nie zapomnijmy uhonorować czworonoga !
This entry was posted on czwartek, Styczeń 14th, 2010 at 21:08 and is filed under Informacje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.